nie jestem triatlonistą, ale może kiedyś - mieszkam w Trójmiescie, IM co roku obserwuje jako kibic.
Niemniej jednak - plywam, biegam, jezdze na rowerze - ale w wersji mocno amatorskiej i nie wszystko na raz.
No i pytanie mam o zjawisko jakie mnie dopadło - jakas taka starcza niemoc na basenie.
Mam nawyk chodzenia na basen 3 x tydzien. Robię kraulem miedzy 2, a 2.5 km w tempie 2:10 min / 100 z oddechem na 3.
Wszystko na luzie, do momentu aż odniosłem wrażenie, że treningi mam bezproduktywne i postanowiłem dociśnąć.
Wszedł kraul 100 m mocno w tempie max. moich możliwosci i techniki, czyli ok. 1:47 min / 100 m, przerwa, potem znowu i tak pare razy żeby się zmęczyć prawie do porzygu.
Zaczeło być spoko i nagle przestało - kompletnie straciłem poczucie rytmu w wodzie i umiejtność oddychana nawet jak płynę powoli.
Czuje się jakbym wczoraj pierwszy raz na basen poszedł (a nie 30 lat temu). Męczę się po przepłynięciu 100 m co frustruje mnie jeszcze bardziej.
Mam wrażenie, że moja zabawa w interwały odebrała mi rytm oddychania, do którego nie mogę wrócić.
Miał ktoś tak, czy to tylko moja schiza? Mam 36 lat, VO2 54 wg Garmina i ogolnie jest spoko, gdyby nie ten zjazd formy na basenie....
Jakieś mądre rady macie może?

Pozdrawiam