GIT Nieporęt 1/4 - 19.09.2021

Pochwal się, jak Ci poszło!
Kosa
Posty: 277
Rejestracja: pt lis 08, 2019 8:39 am

wt wrz 21, 2021 12:04 am

Tyle osób się o tych zawodach rozpisało to i ja się dorzucę. A jest o czym pisać. :-D

W ogóle miała być w tym terminie olimpijka na 5150 Cervia, ale jakoś nie wyszło. W pewnym momencie nawet byłem przekonany, że organizatorzy przełożą mi na 2022 r., ale to chyba też nie wyszło. Trudno.
Stanęło więc na ćwiartce w Nieporęcie. Blisko domu, trasa znana, same plusy. Do tego trenejro Łukasz zarządził klubowe zamknięcie sezonu i mnóstwo ludzi z Triclubu się zapisało, solo i w sztafetach.

Pogoda jaka była każdy wie. Dzień przed zawodami zimno i od rana do nocy leje. Dobry znak. :twisted:
Do Nieporętu przyjeżdżam przed ósmą, ponad trzy godziny przed startem. Idę z rowerem do strefy, rozlokowanej na plaży. Niby położyli włókninę, ale i tak piasek grząski, miękki, kijowo się po tym chodzi.
Wstawiam rower, stwierdzam, że zapominałem gumek aptekarek żeby zamotać buty (fakap #1), wychodzę ze strefy. Idziemy z kolegą z Triclubu patrzeć na start połówkowiczów. Stoimy na molo SztormGrupy. Zimno jak cholera i wieje od wody fest. Na sobie mam cztery warstwy (merino z długim rękawem, t-shirt, cienki polar i softshell), do tego komin na szyję i buff na głowę i wciąż nie jest wcale zbyt ciepło.
Organizatorzy puszczają przez megafony info, że woda ma 18 stopni. Murowany kandydat w kategorii "newsy, które źle się zestarzały". :lol:

O 8:30 startuje połówka. Niby wygląda to normalnie, wbiegli, płyną itd., tylko jakoś długo nikt nie wychodzi. W końcu wybiega pierwszy - trenejro Lis. Zajmuje mu to ponad 26 minut. A mówimy o gościu, który na połówce zamyka wodę w 23-24 minuty. Wtedy już wiadomo, że coś z tym pływaniem jest nie tak.

Łukasz wybiega na rower, ja idę jakoś wytracić czas. Kawa, coś do zjedzenia, gadki ze znajomymi, grupowe fotki itd.
W końcu nadchodzi czas, że trzeba wbić się w piankę. Pod piankę zakładam strój i dodatkowo rękawki kolarskie. W czasie nakładania rozrywam dziurę w lewym rękawie (fakap #2). Odwlekam to jak najdłużej, więc z depozytu muszę lecieć galopkiem na strat i nie mam czasu na porządną rozgrzewkę w wodzie. Wbiegam tylko na chwilę, zamoczyć się i wpuścić wodę do pianki. Ku*wa, szok. :o Strzał zimna taki, że paraliżuje, oddechu nie ma, twarz pali. Wychodzę od razu na brzeg, zaczynam mieć poważne obawy co to będzie.

Jeszcze chwila wygłupów rozgrzewkowych z ekipą i nieubłaganie nadchodzi ten moment. Start pływania. Zaczynam płynąć jak najwcześniej, żeby nie brodzić. Zimno jak diabli, twarz pali, oddechu porządnie złapać nie można. Wrzucam od razu wysokie tempo, żeby choć trochę się rozgrzać. "W tamta stronę" idzie jeszcze jako tako, nawet do zimna można się nieco przyzwyczaić. Gorzej jest "z powrotem". W zasadzie cały czas walka z falą, najpierw boczną potem czołową. Idzie mi to beznadziejnie, gubię się, dostaję raz po raz falami w twarz, technika mi się rozpada, co kilkanaście ruchów muszę przechodzić do żaby, żeby się ogarnąć i uspokoić. To boksowanie się z falami mnie wykańcza, chwilami mam wrażenie, że stoję w miejscu. Niech to się już skończy. Kiedy w końcu wyczłapuję na brzeg, zegarek pokazuje ponad 18 minut - no tyle to ja dawno na ćwiartce nie widziałem.

Na sztywnych nogach lecę do T1, ściągam piankę, nakładam dodatkowe rzeczy na rower - bezrękawnik, skarpety, buff na głowę.

Za belką najpierw trzeba przetelepać się przez kilkaset metrów nieporęckiej trylinki, pogromcy liczników i bidonów. Chwila nerwów czy nie połamię roweru i wyjeżdżam na asfalt. Można się rozkręcić, wrzucam ok 300 W i postanawiam tak trzymać, zobaczymy co będzie. Na początku jedzie się źle i sztywno, zimno jak cholera, w dodatku strój i rękawki mokre. Na szczęście kamizelka i buff robią swoją robotę. Po kilku km mija mnie Ewel z Triwawy, woła, że gumka trzyma mi lewy but (fakap #3). Coś klnę, urywam gumkę i cisnę dalej. Generalnie pierwsza pętla idzie mi ciężko, potem chyba się rozgrzewam i jest już lepiej. "Tam" jest z wiatrem i kręci się 39 kph bez większego wysiłku, "z powrotem" pod wiatr i 37 idzie z trudem. Wyprzedzam dużo ludków, kilku też wyprzedza mnie, z kilkoma się tasuję. Na kilka km przed końcem doganiam Ewelinę i mniej więcej razem zjeżdżamy do T2. Gdyby nie ten beznadziejny odcinek trylinki na początku i końcu, to byłaby nawet nienajgorsza prędkość i czas, a tak to jest powiedzmy średnio, ale akceptowalnie.

T2 w miarę szybko, skarpety już mam więc nie muszę walczyć z ich nakładaniem, zrzucam tylko kamizelkę i buffa i na trasę.
Bieg w sumie bez historii. Zjadam żel i usiłuję trzymać nie całkiem beznadziejne tempo. Gdzieś tak do połowy trasy czuję, jak wraca czucie w stopach. Pierwszych kilka km kręcę się w okolicy 4'40''/km, potem spadam o jakieś 10 sekund na km. Końcówka na odcięciu i prawie bez przytomności. Na mecie ledwo stoję, ale praktycznie od razu zwijam się do namiotu z depozytem, żeby uciec z zimna i wiatru. W depozycie dłuższy czas dochodzę do siebie, zanim w ogóle mogę się przebrać.

Ostatecznie zawody kończę w 2.29'06'', co daje mi 41 miejsce na 327 osób na starcie, czyli 12,5% stawki. W M40 jestem 7-my.

W cyferkach wygląda to tak:
miedzyczasy.jpg
miedzyczasy.jpg (21.36 KiB) Przejrzano 240 razy
Standardowo, pływanie i rower miałem OK a na biegu poleciałem na mordę.

Natomiast w tym przypadku cyferki nie są najważniejsze, bo warunki tego dnia całkowicie dyktowała przyroda. Miał być fajny starcik koło domu, a wyszedł mini-Norseman. Kombo bardzo zimnej wody i fal na pływaniu plus chłodu i wiatru na rowerze mogło wykończyć niejednego. O ile zazwyczaj nie jestem fanem sercoszczypatielnych tekstów typu "jak ukończysz jesteś zwycięzcą" itp. to na tej imprezie faktycznie ukończenie było już dużym wyczynem.
Awatar użytkownika
Willi
Posty: 557
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:46 pm

wt wrz 21, 2021 7:17 am

To gratulacje za wytrwałość, jak to piszą tak hartuje się stal :D
Awatar użytkownika
olesia
Zwyciężczyni GIT Stężyca 1/8 IM
Posty: 543
Rejestracja: śr lis 06, 2019 10:44 am

wt wrz 21, 2021 7:42 am

Gratuluje ukonczenia, nie tak źle jak na takie zimno.
Awatar użytkownika
FireTriFighter
Posty: 631
Rejestracja: sob lut 22, 2020 2:16 pm

wt wrz 21, 2021 8:12 am

Graty! No warunki iście dające w kość.
Awatar użytkownika
kajet
Posty: 867
Rejestracja: wt lis 05, 2019 2:15 pm

wt wrz 21, 2021 8:34 am

Zaczynam żałować, że wybrałem sztafetę!

Gratki i dzięki za relację.

Jak na czas, miejsce faktycznie niezłe.
Zaproś tu swoją kuzynkę lub wujka - będzie weselej.
www.enduhub.com/kajet
Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

wt wrz 21, 2021 12:28 pm

@Kosa - świetna relacja no i graty za ukończenie w całkiem, całkiem czasie.

Jak znam życie to ponarzekamy, ponarzekamy i spotkamy się na trelinka triathlon w roku przyszłym;) chyba zaczynam diagnozować u siebie objawy syndromu sztokholmskiego... :lol: :lol:
Awatar użytkownika
robertino
Posty: 705
Rejestracja: wt lis 05, 2019 3:46 pm

wt wrz 21, 2021 12:38 pm

Gratulacje, bo lekko nie było


Sent from my iPhone using Tapatalk Pro
Awatar użytkownika
rado
Posty: 73
Rejestracja: pt lis 08, 2019 1:04 pm

pt wrz 24, 2021 11:38 am

Brawo !
ODPOWIEDZ