Nieporęt 2021 - 1/2

Pochwal się, jak Ci poszło!
Awatar użytkownika
robertino
Posty: 705
Rejestracja: wt lis 05, 2019 3:46 pm

pn wrz 20, 2021 2:15 pm

Jeśli jeszcze kiedyś będę miał pomysł startowania w Polsce we wrześniu na dystansie co najmniej średnim, to proszę uprzejmie o zacytowanie tego posta i tym samym wybicie mi tego z głowy

Co za koszmar. Tak słabych zawodów nie pamiętam w swoim wykonaniu. Tylko mój drugi w karierze w Rawie Mazowieckiej w 2014r. był gorszy.

Pływanie

Woda podobno miała 18 stopni. Jak usłyszałem, to sobie pomyślałem, ok – pływałem już w chłodniejszej i nie było tragedii, dam radę i teraz. Wbiegam do wody w drugiej linii, pierwszy zawodnik ucieka, walczymy. Po 200m pierwsza myśl, po ch….mi to, wychodzę. Zimno w ręce, zimno w stopy, jakaś fala w ryj mi wali, zadyszki dostałem, co się będę męczył za własne pieniądze. Ale patrzę, że ciśnie jeszcze dwójka z którą startowałem, to mówię sobie, dobra, płynę z nimi. Złapałem nogi, trochę niechcący gościa posmyrałem (od razu pomyślałem, że zaraz dostanę strzała z kopyta), uspokoiłem się i popłynąłem dalej. Dotarliśmy już razem do końca etapu pływackiego. Z wody wychodzę ze skurczem dwugłowym uda obu nóg, grzebałem się niemiłosiernie…szybka myśl – no super, tego jeszcze nie przerabiałem po pływaniu, pewnie efekt zimnej wody, choć poza dłońmi i stopami nie zmarzłem. Szybkie spojrzenie na zegar na belce, a tam 32min. – słabiutko. Powinno być w okolicach 30min. Ale jak się później okazało – 4 czas pływania, więc chyba wszystkim było podobnie ciężko/zimno/nieprzyjemnie

T1

Niby bardzo blisko brzegu, ale pierwszy raz widziałem strefę zlokalizowaną na plaży, na piasku. Chyba centrum wypoczynkowe Promenda bało się, ze po deszczu rozjedziemy im cały trawnik i zesłali nas na plażę. Piach był przykryty matą ogrodową, ale szło się po tym i tak ciężko, zwłaszcza z rowerem. Doleciałem do roweru, pianka z nóg, kask na łeb, zakładam rękawki i rękawiczki. Ciężko idzie, bo ciało mokre. „Ile ja tu qwa siedzę w tej strefie?!” sobie myślę. 3:13 – 7 czas. Mogło być szybciej, ale „chyba wszystkim ciężko”

Rower

I tu wyścig się dla mnie skończył. Umieralnia. Wybiegłem (w końcu) z tej strefy zmian, kilkusetmetrowa przeprawa przez kostkę sześciokątną i jestem na asfalcie. Piękny asfalt: równy, tylko w jednym miejscu dziury, oznaczone, płasko, nie wieje. Początek jadę swoje, ale już po kilku minutach nie czuję stóp. Strój szybko wysechł i w tułów względnie „ciepło” – tak mi się wydawało na początku. „Jak dobrze, że wziąłem rękawki i rękawiczki z windstopperem” – chyba bym nie był w stanie znieniać przerzutek. Ale w nogi coraz zimniej. Nie czuję już nic od połowy stopy po czubek największego palca. Uda też chłodne, czuję, jak mięśnie mi się spinają, choć na liczniku nie ma już nawet wspomnienia po założonych 210-220W. Po jakiś 10km kałuża na całej szerokości jezdni – no zajefajnie! skoro i tak nie czuję palców, to poleję je sobie jeszcze wodą, w sumie co za różnica.

Jem normalnie, zgodnie z założeniami: żel, potem drugi, snickersa nawet wciągnąłem – bardzo dobry Niestety coraz bardziej czuję wychłodzenie, w głowie lekkie zawroty, wrażenie jakbym tracił kontakt. Nie wiem czy takie są objawy wychłodzenia, ale miałem już serdecznie dosyć po pierwszym (z czterech) kółku. Pomimo tego, że praktycznie nic nie piję (pół bidonu na 90km), to ciągle mi się chce sikać. Sikam przed pływaniem, sikam w piankę na drugim kółku w wodzie, po wyjeździe na drugie kółko rowerowe czuję, że nie wytrzymam do końca etapu i zatrzymuję się pod drzewem. Czas ucieka, ale mi już jest wszystko jedno ile tam watów, jaka średnia prędkość, czuję tylko jak po zejściu z roweru moje stopy zaczynają odtajać (nie, nie sikałem na buty ). Cały ten rower koszmarnie wolno, jak na mnie, kończę z czasem 2:40:15 z szokującą średnią 33,4km/h i 179W – weekendowe coffee ride’y normalnie robię szybciej…

T2

Zeskakuję z roweru przed belką i ZONK!! Nie mogę biec z rowerem, z tyłu mnie poganiają, bo wąsko, a ja ledwo człapię – nie czuję stóp. Czołgam się jakoś do wieszaka, odstawiam rower, zdejmuję rękawiczki i… siadam na tyłku. Próbuję choć trochę zagrzać stopy zanim wciągnę buty biegowe. Na niewiele się to zdaje, jakimś cudem zakładam skarpety, potem buty. Po 3min39sek (LOL) wyczłapuję na bieg, stopy nadal jak kamienie, „achillesy” niestety też.

Bieg

Wody nie biorę na punkcie, bo mi się nie chce pić. Za to mi się chce sikać (sic!). Po pierwszym kółku kolejny pit-stop. W dupie mam tempo, które po postoju spadło do 4:55/km. Wszystko mam w dupie. Nogi caly czas zmarznięte, czas ciulowy, całość do bani i tak, więc co się tu napinać. Kolejny raz myślę, żeby odpuścić i zejść z trasy. I jak patrzę na to dzisiaj, to faktycznie powinienem był zejść już na rowerze. Powstrzymywał mnie tylko fakt, że i tak do 14-15 nie wyjadę z parkingu, bo tam cały czas ludzie jeżdżą/biegają. Jak na drugim kółku mi wreszcie stopy odmarzły, to poczułem ból w prawym achillesie Człapałem więc kolejne metry, starając się go odciążać. Mięśniowo oberwała lewa noga, ale obyło się bez skurczów, czy urazu. I tak w tempie mocno tlenowego biegu doturlałem się do mety i w te pędy pobiegłem do depozytu, żeby się ubrać. Koniec, uff, czas 5:04. Nie mogę powiedzieć „wstydu nie ma”, bo jest (jak dla mnie). Trzeba było po pierwszym kółku zjechać do samochodu, iść na ciepły posiłek i herbatę i zaczekać na otwarcie trasy – wyszłoby mi bardziej na zdrowie aniżeli kończenie tej męki na siłę.

Poniedziałek 20.09

Niestety prawy achilles nadal boli, dziś przerwa, spróbuję to rozbiegać nieznacznie jutro (w tempie startowym, hahaha z Nieporętu).

Wrzesień, to nie jest mój ulubiony okres startowy, kolejny raz się o tym przekonuję. Wiedziałem, że będzie słabiej niż w czerwcu (wtedy 4:31), ale spodziewałem się wyniku w granicach 4:40. Natomiast 5:04 to dużo poniżej możliwości. Na pewno 3 tyg. wakacji rodzinnych w sierpniu zrobiły swoje, ale to nie tłumaczy takiej padaki. Myślałem, że jestem zimnolubny – o jak się bardzo pomyliłem Stanowczo stwierdzam, że jestem umiarkowanie zimnolubny. Sezon zakończony, oby nie z kontuzją. Następny start to bieg niepodległości (o ile się odbędzie w ogóle, bo coś na razie nic nie słychać).
Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

pn wrz 20, 2021 3:05 pm

@robertino - dzięki za relację! Przynajmniej nie będę musiał pisać bo moje odczucia są baaardzo podobne;)

1.Pływanie - też poniżej oczekiwań - woda na pewno nie miała 17 stopni... + wiatr i fala. No ale tak jak pisałeś chyba wszyscy słabszy czas mieli.
2. Rower - ja wpadłem dodatkowo na bardzo głupi pomysł bo cały rower przejechałem "na krótko" tylko w startówce bez żadnych dodatków typu rękawiczki czy rękawki. W przybliżeniu spotkało mnie coś podobnego - brak czucia kończyn dolnych + mega dług kaloryczny (chyba kcal poszły na ogrzanie). Zjadłem wszystko już na 3 pętli a potem org dawał tylko wodę na biegu:)
3. Bieg - po zejściu z roweru - tak samo - gdzie moje stopy? Nic nie czułem przez 2 kółka a potem miałem ciekawy case. Jak wróciło czucie czułem okropny ból w lewej stopie - byłem 100% pewien, że biegnę z jakimś kamieniem w bucie i nawet zatrzymałem się aby go usunąć (oczywiście go tam nie było:)

No i dzięki za pogadanie + kilka dobrych słów jak już umierałem na 3 i 4 pętli biegu (brak kcal). Udało się ukończyć tuż za Tobą w Open.
Dla mnie czas 5:06 w tych warunkach to jednak ten z gatunku "nie ma wstydu". Do takich doszedłem wniosków pijąc sobie wieczorem cytrynówkę przy kominku:)

Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
olesia
Zwyciężczyni GIT Stężyca 1/8 IM
Posty: 543
Rejestracja: śr lis 06, 2019 10:44 am

pn wrz 20, 2021 3:18 pm

Gratki za ukończenie. Nie żałuję teraz że jednak odpuściłam wrzesien :D (czasy Wasze to i tak dla mnie marzenie życia no ale to ja :D)
Awatar użytkownika
robertino
Posty: 705
Rejestracja: wt lis 05, 2019 3:46 pm

pn wrz 20, 2021 3:21 pm

No oczywiście! Wiedziałem, że pisząc, o czymś zapomniałem. Dzięki Andrzej za spotkanie i połażenie przed i po wyścigu. Znacznie milej niż samemu :)
A i z kajetem udało się 3 słowa zamienić w kolejce po rower
Awatar użytkownika
FireTriFighter
Posty: 631
Rejestracja: sob lut 22, 2020 2:16 pm

pn wrz 20, 2021 5:20 pm

Mówisz, że w rękawiczkach jechałeś @robertino

Graty Panowie za walkę, warunki Was nie rozpieszczały.

Czujnie z Achillesami! Tak mi właśnie to przypomniało, że przecież sam tutaj muszę uważać...

Wysłane z mojego moto g(9) power przy użyciu Tapatalka


Awatar użytkownika
robertino
Posty: 705
Rejestracja: wt lis 05, 2019 3:46 pm

pn wrz 20, 2021 5:53 pm

FireTriFighter pisze:Mówisz, że w rękawiczkach jechałeś @robertino Obrazek
;) kolega czujny jak zawsze. Kto by marnował czas na rękawiczki ;)
Wtedy miałem na myśli takie rowerowe, bezpalcowe, przy temperaturze letniej :)
trzmiel
Posty: 124
Rejestracja: ndz lis 10, 2019 1:16 pm

pn wrz 20, 2021 6:10 pm

@robertino

"czuję tylko jak po zejściu z roweru moje stopy zaczynają odtajać (nie, nie sikałem na buty ) "

Dziękuję, Zrobiłeś mi dzisiaj dzień !

Graty

Wysłane z mojego SM-A405FN przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
robertino
Posty: 705
Rejestracja: wt lis 05, 2019 3:46 pm

pn wrz 20, 2021 6:33 pm




Sent from my iPhone using Tapatalk Pro
Awatar użytkownika
Willi
Posty: 557
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:46 pm

pn wrz 20, 2021 6:48 pm

He dobry ten wrzesień, jak by ktoś chciał w Norseman'ie wystartować to można by powiedzieć piękny trening. Wiem ciężko, ja w Malborku rozwarzałem wjazd w dziurę zawsze można powiedzieć, że guma, ale miałem zestaw więc chyba to nie był dobry pomysł jak ręce nie dawały rady odkręcić żela.
I JEDNO CO MNIE ROZBAWIŁO, ale nie miałem telefonu by zrobić zdjęcie na kartce z temperaturą wody w Poznaniu ktoś dopisał flamastrem PIANKI DOZWOLONE :lol:
Gratulacje za wytrwałość, to są zawody które będziesz najbardziej pamietać, dla takich chwil człowiek żyje.
lola
Posty: 160
Rejestracja: wt lis 05, 2019 3:40 pm

wt wrz 21, 2021 2:55 pm

Czytam te Wasze relacje i dochodzę do wniosku, że w Czempiniu była bardzo dobra pogoda, mimo że nieco padało i coś tam wiało ;).

Wysłane z mojego SM-A725F przy użyciu Tapatalka

ODPOWIEDZ