[Dziennik treningowy] Przełamać rutynę

Tutaj prowadzimy swoje treningowe blogi. Triathlon, duathlon, kolarstwo - co kto lubi!
Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

wt wrz 14, 2021 10:31 am

Dzięki Mazowsze! Robota wykonana. 136km / prawie 3200m w górę. Było i świetnie i strasznie jednocześnie.

Na mecie: nigdy w życiu tak się nie cieszyłem, że to już koniec:)

Obrazek

Krótka relacja jak się ogarnę.
Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

wt wrz 14, 2021 9:01 pm

Tydzień 06.09-12.09
Tydzień lajtowy bo jak pisałem tak zrobiłem i postawiłem na regenerację bo było przed czym...

1. Pn: wolne
2. Wt: pływanie grupa - 1:00h / 2300m - starałem się wozić na końcu i na koniec jacuzzi.
3. Śr: rozjazd na szosie - w sumie ok 2h @215W avg - 51km
4. Czw: przejazd do Włoch - 12h w aucie.
5. Pt: leciutki rower by rozruszać nogę + 1 ostry podjazd na przepalenie razem ok 1h/21km
6. Sb: korciło już coś pojeździć ale tylko bike check w konfiguracji na wyścig + objazd kawałka trasy - razem 1:45h.
7. Nd: Grandfondo Stelvio - ok 136km / 3173m podjazdu wg edga + na dobitkę zjazd na dół do Bormio 23km ostro w dół. Alles zusammen: prawie 160km po górach (takich z tych prawdziwych górek).

A było to tak:

W nocy przed startem pojawiło się trochę obaw, a nawet sporo bo to pierwszy raz taki dystans i to od razu grube podjazdy się zapowiadały. Bałem się trochę o moją kasetę (założyłem max co znalazłem w garażu 12-28) i okazało się, że słusznie bo przełożeń trochę zabrakło. No ale nie uprzedzajmy faktów: Atmosfera w Bormio super kolarska zjechało się prawie 2500 uczestników z całego świata i było czuć kolarską atmosferę.

W dniu startu solidne śniadanie, ubrać się bo rano zimno (choć i tak miałem super szczęście z pogodą tego dnia) i na start ustawić się do strefy białej. Trochę pogadałem z uczestnikami i start. Na szczęście na początku spokojnie przez miasteczko. Ja nadal w pełni ubrany, bo pierwsze 30-40km to lekko w dół i tak było. Ok. 12km jeden niebezpieczny zjazd z mokrymi zakrętami ale jechałem bez napinki więc spokojnie poszło.
Co ważne org. zrobił super formułę, że czas mierzony jest tylko na podjazdach więc nie trzeba zbytnio ryzykować w dół bo nie daje to nic do klasyfikacji. W ogóle cała impreza cechuje się super atmosferą bo cały czas podkreślane jest to, że to „challenge” a nie „race” i rzeczywiście tak jest. Można np. spokojnie stawać na bufetach, pogadać, pojeść i jechać dalej. Tak jak pisałem liczy się tylko czas oznaczonych podjazdów – na mojej „średniej” trasie były 2 takie sekcje – na Teglio i na Stelvio. (Na szczęście oszczędzono nam Mortirolo – największego killera…)

Sam start – trzymałem swoje tempo na pierwszych 50km, potem zrzucenie ciuchów i dalej na krótko. Pierwszy podjazd na Teglio pokazał, że lekko nie będzie. Od razu zabrakło przełożeń:) – na najlższejszym musiałem cisnąć po 300-400W i ciągle stawać w korby bo w ogóle wjechać. Na szczęście podjazd był stosunkowo krótki (6km). Wiedziałem jednak, że żarty się skończyły. Dalej postawiłem na solidne jedzenie na bufetach (pełen wypas: pizze, ciasta, napoje, owoce – co tam chcesz…) i dość spokojną jazdę – najlepiej w małych grupkach po zmianach. I tak jakoś szło – naprawdę jechało się super przyjemnie (pogadanki z ludzikami z całego świata, widoczki na Alpy). Po drodze pojawiały się cały czas jakieś „zmarszczki”, które w mojej okolicy były by legendarnymi premiami górskimi. W końcu nabite było ponad 100km i wracaliśmy do Bormio. Oznaczało to jedno = wkrótce ostatni bufet w miasteczku a potem nie ma litości = ponad 20km podjazdu i 1800m w pionie do zrobienia na zmęczonych nóżkach. Peleton jakoś umilkł i ludziki zrobiły się poważne :lol:

Po wyjeździe z Bormio się zaczęło – ten podjazd rzeczywiście niszczy psychikę, wiesz, że nie będzie ani metra wypłaszczenia aż do wierzchołka. Na domiar złego przypalało słońce i skończyły się przełożenia. Podjazd wyglądał tak: 10 ruchów na stojąco, 10 obrotów na siedząco, łyk Izo i tak w kółko. Nogi już ujechane, kadencja niska, Waty niebezpiecznie wysokie ale co było robić deptałem pomału i także pomału km mijały. Dalej było już naprawdę ciężko i dotyczyło to zarówno zgonu mięśniowego jaki i wydolnościowego. Oddech też coraz cięższy bo wysokość idzie w górę.

Na 5km do mety zacząłem się oszukiwać, że to już blisko ale szybko wyszło, że to jeszcze ponad 30minut walki. 3km i chciałem schodzić, 2km miałem już kryzys, przy tablicy 1km odżyłem siłą woli ale ostatni km też trwał i trwał… W końcu meta i wymarzony koniec. Byłem mega zadowolony, że tu dotarłem. W nagrodę właściciele Santini wręczają czapeczkę finiszera;)

A na dobitkę po przebraniu w ciepłe ciuszki prawie 25km zjazdu z dół do Bormio. Zjazdu z tych szybszych… Na dole bardzo fajne pasta party plus zasłużone celebracje.

Parę fotosów:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Podsumowując: Jazda po Alpach to piękna bajka, choć podjazdy to trochę nie moja bajka… Imprezę polecam każdemu gorąco.

A teraz znowu ostre rege... Next weekend Nieporęt choć szczerze to zastanawiam się czy startować czy odpuścić...
Awatar użytkownika
kajet
Posty: 867
Rejestracja: wt lis 05, 2019 2:15 pm

wt wrz 14, 2021 9:17 pm

Wow!!!

Ale po co Ci to? ;) ;)
Zaproś tu swoją kuzynkę lub wujka - będzie weselej.
www.enduhub.com/kajet
Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

wt wrz 14, 2021 9:27 pm

Jak to po co? Z nudów... Ile można jeździć po Nieporętach i Górach Kalwariach? 🤣🤣
Awatar użytkownika
FireTriFighter
Posty: 631
Rejestracja: sob lut 22, 2020 2:16 pm

czw wrz 16, 2021 8:48 am

Brawo Andrzej i zazdro!
Awatar użytkownika
olesia
Zwyciężczyni GIT Stężyca 1/8 IM
Posty: 543
Rejestracja: śr lis 06, 2019 10:44 am

czw wrz 16, 2021 9:15 am

Gratulacje! Widoków to Ci zazdroszczę, jazdy trochę mniej :D
Kosa
Posty: 277
Rejestracja: pt lis 08, 2019 8:39 am

czw wrz 16, 2021 11:42 am

Nieźle!
Czytanie takich opisów utwierdza mnie w przekonaniu, że podjeżdżanie w góre na rowerze to jedna z najbardziej absurdalnie masochistycznych czynności wymyślonych przez człowieka. :D
Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

czw wrz 16, 2021 7:26 pm

Dzięki wszystkim. Ostatnie 2 dni wychdzi że mnie to Stelvio bo jakiś umęczony jestem... Liczę że jeszcze się do Nd zregeneruję i zamknę sezon tri na 1/2 w Nieporęcie z godnością... 😉
scott_mtb
Posty: 364
Rejestracja: śr lis 06, 2019 11:27 am

czw wrz 16, 2021 11:24 pm

endi8888 pisze:Dzięki wszystkim. Ostatnie 2 dni wychdzi że mnie to Stelvio bo jakiś umęczony jestem... Liczę że jeszcze się do Nd zregeneruję i zamknę sezon tri na 1/2 w Nieporęcie z godnością... Obrazek
No to powodzenia Endriu ... zazdroszczę tego wyjazdu Obrazek

Wysłane z mojego NOTE 20 PRO przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
endi8888
Posty: 419
Rejestracja: wt lis 05, 2019 9:13 pm

wt wrz 21, 2021 7:31 pm

Ostatni start za mną... Wiele już o Nieporęcie A.D. 2021 napisano więc wystarczy. Napisze tylko w ramach posumowania, że mimo wszystko start w miarę ok.
Oficjalnie czas 5:06:69 miejsce 7/31 AG i 17/97 Open więc jednak wstydu nie ma:) bo wynik i tak lepszy niż 82,5% startujących;)

No to pora na małe podsumowanie Dziennika i jego zamknięcie.

Kolejny rok covidowy z przekładaniem zawodów i rzeźbieniem w terminach - za największy sukces uznaję, że nadal chciało mi się coś tam trenować i nadal mam z tego frajdę. Ze zdrowiem i kontuzjami też nie było najgorzej (odpukać).

Co do startów - udało się wystartować i ukończyć wszystkie zaplanowane zawody. Na części z nich bardzo dobrze się bawiłem (mimo słabych wyników) - tu wspomnę choćby słynne
Otwarte Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza w kat. Masters OW Garwolin i debiut na zawodach "basenowych" - Mistrzostwa Masters.

Później zaliczyłem debiut na fajnych zawodach "prawie" 1/4 Bydgoszcz - wynik dla mnie niezły 2:18.

Najbardziej cieszy mnie jednak udana kampania wrześniowa - 3 tyg z rzędu:
Start A - 1/2 Malbork i w końcu połamane 5h !
później udany wyjazd na Granfondo Stelvio
No i na dobitkę - 1/2 Nieporęt - 5:07

Tym optymistycznym akcentem zamykam dziennik.
Roztrenowania w klasycznym sensie to chyba nie robię - ciągnę 2x /tyg basen + reszta aktywności wedle uznania... A jakie cele w przyszłym sezonie to się zobaczy jeszcze.

Pozdrawiam wszystkich czasem tu zaglądających!
ODPOWIEDZ